forum hosting na komórkę twoja poczta czat sklep
Gość Niedzielny
Newsletter
Środa, 28 grudnia 2005 
Mały Gość Teolog Serwis papieski Info Liturgia Ekumenizm Serwis Fotograficzny Zapytaj Wszystkie

Nr 01/2006 1-1-2006
Edytorial
Gość GOŚCIA
Do tablicy
W Polsce
W świecie
W Watykanie
Wydarzenia
Liturgia
Temat GOŚCIA
Wiara
Rozmowa GOŚCIA
Kościół
Społeczeństwo
Dylematy
Nauka
Polityka
Historia
W kulturze
Moim zdaniem
Tabliczka sumienia
Asy z rękawa
Śmiechowisko
W ramach
Rysunki pana Jujki
Listy do GOŚCIA
W diecezjach
ARCHWIUM
Stary GOŚĆ
REDAKCJA
PRENUMERATA
REKLAMA
Kościół
2005-12-07
Duże dłonie ojca
Barbara Gruszka-Zych

Św. Zygmunt Gorazdowski na zachowanej fotografii Do jego grobu pielgrzymują odwiedzający Cmentarz Łyczakowski. Klękają, całują postument z figurą Dobrego Pasterza, proszą o łaski. Ks. Zygmunt Gorazdowski to jedyny kanonizowany pochowany na tej nekropolii

Zobaczył takie biedaki
Sztab opieki nad 70 chorymi i starszymi znajduje się przy Tatarbunarskiej 10. Zajmują się nimi s. Grażyna i s. Paula. – Prawie wszyscy podopieczni to Polacy, rodziny zwykle czekają na ich mieszkania. Doglądamy, żeby nie umarli sami. Kiedy odetną im gaz, prąd, regulujemy opłaty, udzielamy pomocy medycznej – opowiada s. Eugenia. – Postulantki idą do chorych posłuchać o ich młodości, uczą się życia. – Odwiedzam ich, żeby zapalić iskierkę nadziei, że są nam potrzebni – mówi s. Joanna. – Służąc im, służymy Chrystusowi.

W pokoju pani Marii słychać stukot kopyt o lwowski bruk. – To konik wiezie wycieczkę – objaśnia. – Kiedyś jak dąb byłam, a teraz – „był obraz i oblazł”– pokazuje na swoje zdjęcie, kiedy miała 19 lat. Ta sama jasna buzia i oczy, tyle że uśmiechają się z pościeli. Pani Maria przeszła zawał, amputowali jej nogę, po paraliżu włada tylko lewą ręką. Mąż Edward nie daje rady nią się zajmować. Kiedy wyszedł na zakupy, złamał żebra. – Codziennie rano mówię Jemu – chora patrzy na wizerunek Miłosiernego zawieszony nad łóżkiem – gdyby brakło sióstr, co by ze mną było? Józefitki przynoszą jej obiad, myją, leczą, grają na gitarze. – Co będę kwękać, lepiej się za nie pomodlę, to moje siostry, chciałabym je przytulić – ściska dłoń s. Terezjany. – A Gorazdowski to był mądry ksiądz. Umiał patrzeć w przyszłość, zobaczył takie biedaki jak my i się nami zajął.

Siostry dla każdego
W każdy wtorek przy Tatarbunarskiej rozdają biednym dary. S. Eugenia: – Słoninki ktoś da, kaszy, rzeczy używane. Przychodzą po nie nawet z wiosek. Siostry dogadzają każdemu, nawet kiedy grymasi. Wzorują się na założycielu. Kiedyś ubogi niezadowolony, że ksiądz dał mu zbyt małą jałmużnę, rzucił mu ją pod nogi. Ten schylił się, podniósł pieniądze i z pokorą przeprosił, że to jego ostatni grosz i nie ma więcej. Siostry kontemplacyjne obrządku wschodniego chodzą z kamiennymi twarzami, ze spuszczoną głową. Siostry rzymskokatolickie uśmiechają się, jeżdżą na rowerze i, jak s. Grażyna, kierują busikiem. Wielu, nie tylko katolików, szuka z nimi kontaktu. Zwierzają się, radzą, „spowiadają”. Młodzież przychodzi na rozmowy dotyczące sensu życia. Na Tatarbunarskiej s. Marlena i s. Antonetta dla tych z najbiedniejszych rodzin prowadzą świetlicę. Korzystają z niej dzieci od 6 do18 lat, w większości wyznania greckokatolickiego. – Odrabiają lekcje, coś zjedzą, bawią się. Pomagają nam nauczyciele matematyki, ukraińskiego, informatyk – opowiada s. Marlena. Pojechała na kanonizację do Rzymu. – To była radość, że cały świat zobaczył naszego ojca na obrazie. Teraz chodzę jego śladem ulicami Lwowa – mówi.

Zatarte ślady
Z siostrami Eugenią i Terezjaną wyruszamy na Lwów zobaczyć miejsca związane z ks. Gorazdowskim. W kościele św. Mikołaja pracował przez 25 lat jako wikary, potem proboszcz. Tu animował duszpasterstwo młodzieży. Przejął się ubogimi studentami, uczącymi się w świetle latarń, i założył dla nich internat. Dziś świątynię zamieniono na katedrę prawosławną patriarchatu kijowskiego. – Siedzibę metropolity Andrieja – wyjaśnia pan Wiktor, kościelny. Z czasów świętego przetrwały mury, alabastrowe balaski, boczny ołtarz i ambona w kształcie łodzi. Może to z niej mówił: „Pamiętaj, że niebo jest twoją wieczną ojczyzną”. – Jaka wytarta posadzka, po której chodził założyciel – s. Eugenia z troską patrzy pod nogi.

Przy pnącej się w górę Paulinów 5, dziś Niżyńskiej, ks. Gorazdowski zbudował Zakład Dzieciątka Jezus dla samotnych matek z dziećmi. Każda z kobiet miała obowiązek opiekować się dodatkowo jednym z osieroconych maleństw. S. Eugenia: – Dzięki ojcu ocalało 3000 dzieci. Teraz to zwykły budynek mieszkalny. Tylko ludzie narzekają na mały metraż pokoi, kiedyś przeznaczonych dla matek z maluchami.

artykuł z numeru 50/2005 11-12-2005

NA NIEDZIELĘ
Wprowadzenie do liturgii
więcej:.
Liturgia
więcej:.
Modlitwa wiernych
więcej:.
Przewodnik po Eucharystii
więcej:.
Zamów powiadomienie o nowościach
więcej:.

Sonda
Czy choć raz w życiu spotkałaś/eś się z Ojcem św. Janem Pawłem II?
Tak
Nie
© Gość Niedzielny na wiara.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Serwis wygenerowany w czasie 0.311081886292s
Art4net: hosting, strony www, projekty graficzne.